Mój typ to Andrea Pellegrino, ale bardziej jako sensowna niespodzianka niż „pewniak”. W Rzymie wygląda po prostu dobrze: przeszedł kwalifikacje, w drabince ograł Lucę Nardiego 4:6, 6:3, 6:3, a potem był już wyraźnie z przodu z Arthurem Filsem, zanim ten skreczował przy stanie 0:4. Innymi słowy: jest w rytmie, czuje kort i nie przyjechał tu tylko „pooddychać turniejem. Druga rzecz: mączka. To nie jest nawierzchnia, na której Frances Tiafoe zawsze wygląda jak ktoś, kto może wejść i z marszu wszystkich przestawić siłą. Niedawno w Houston na clayu musiał się mocno napracować w trzysetowym meczu z Tommym Paulem, a w samym Rzymie z Ignacio Buse też zaczął od przegranego seta, zanim odkręcił mecz. Pellegrino z kolei już wcześniej pokazał na mączce, że umie wygrywać trudne spotkania, w Santiago odwrócił mecz z Francisco Comesañą i wszedł do swojego ćwierćfinału ATP Tour.
Mój typ to Andrea Pellegrino, ale bardziej jako sensowna niespodzianka niż „pewniak”. W Rzymie wygląda po prostu dobrze: przeszedł kwalifikacje, w drabince ograł Lucę Nardiego 4:6, 6:3, 6:3, a potem był już wyraźnie z przodu z Arthurem Filsem, zanim ten skreczował przy stanie 0:4. Innymi słowy: jest w rytmie, czuje kort i nie przyjechał tu tylko „pooddychać turniejem. Druga rzecz: mączka. To nie jest nawierzchnia, na której Frances Tiafoe zawsze wygląda jak ktoś, kto może wejść i z marszu wszystkich przestawić siłą. Niedawno w Houston na clayu musiał się mocno napracować w trzysetowym meczu z Tommym Paulem, a w samym Rzymie z Ignacio Buse też zaczął od przegranego seta, zanim odkręcił mecz. Pellegrino z kolei już wcześniej pokazał na mączce, że umie wygrywać trudne spotkania, w Santiago odwrócił mecz z Francisco Comesañą i wszedł do swojego ćwierćfinału ATP Tour.